Igrał, igrał i... z pokoju wyleciał...
Facet, który przyszedł na miejsce Henia, ledwo przyszedł a już zaczął się panoszyć, dosłownie jak szara gęś. Wszystko mu przeszkadzało... Kiedy ja z Rysiem mieliśmy robione toalety, ten demonstracyjnie wychodził z pokoju twierdząc, że przeszkadza mu smród. Dopóki jego chimery nie wychodziły poza cztery ściany naszego pokoju, siedziałem cicho. Lecz kiedy doszło do moich uszu, że on dokucza nawet kadrze opiekunów, postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Aż do czasu kiedy w pewną upalną noc zachciało mi się pić... Zadzwoniłem więc po opiekunkę z "nocki" aby podała mi szklankę wody. Na nocnej zmianie była wtedy przesympatyczna opiekunka... Nalała wody i podała mi. Kiedy jednak odkładała plastikową butelkę na stół, ta nagle się odkształciła... Wydając bardzo głośny dźwięk. Za dnia nic by się nie stało, lecz w nocy "normalne" dźwięki urastają do rangi wystrzału. No i właśnie, kiedy butelka się odkształciła ten gościu aż podskoczył na łóżku. Nawrzeszczał na Bogu ducha winną opiekunkę, która zaczęła się tłumaczyć, że nie zamierzała nikogo obudzić, mówiła. Mimo wielokrotnych przeprosin z jej strony ten facet nie dał się przeprosić. Kiedy opiekunka wyszła już z pokoju, ukrywając łzy... Ten dopiero się rozsierdził, ciskał wyzwiskami to we mnie to w opiekunkę. Zachowywał się dosłownie jak niespełna rozumu... Mówił, że oboje pożałujemy tego. Nie minęły dosłownie dwie może trzy minuty, kiedy usłyszałem że ten wstaje... Po chwili poczułem silne szarpanie łóżka. Nic nie mówiłem, bo już słów na niego nie miałem. Rankiem kiedy opiekunka podawała mi śniadanie, przyszła oddziałowa i powiedziała, że ma się zgłosić do pani kierownik. Mogłem się tylko domyślać o co może chodzić. Moje domysły jednak były trafne, chodziło o naszego współlokatora. Okazało się że po przeczytaniu "raportu", kierownik postanowił wezwać "na dywanik" tego faceta i opiekunkę z dniówki aby mogła w razie czego poświadczyć, że to co on mówi mija się z prawdą. Gdybym mógł, sam bym poszedł na skargę.
Picasso
Coś mi to przypomina...W czerwcu tego roku odwiedziłem kolegę a zarazem swojego sąsiada z lat dziecięcych i młodzieńczych (mieszkaliśmy w jednej czynszówce), który mieszka w DPS-ie w Sośnicy koło Przemyśla. Panie, które jak sie później okazało, miały wiele mi do zarzucenia, że nie przestrzegam regulaminu tego Ośrodka. Chodziło o to, że zostałem zaproszony przez kolegę do pokoju w którym mieszkał bez zgłoszenia swojego pobytu. Moja wizyta była zgłoszona, wobec czego nie miałem powodu do jakiejś niesubordynacji dla jakiegokolwiek personelu. Panie były bardzo opryskliwe, a ja zapytałem, czy nie mają niczego innego do roboty tylko wysiadywać na krzesłach i zajmować się tym, czym nie powinny, były bowiem salowymi jak mi powiedziano. Pani Dyrektor dała wiarę mnie, a One zostały przepłoszone do swoich obowiązków. Pozdrawiam i życzę Ci Bartku zdrowia.
OdpowiedzUsuńNo cóż Tobie mogę poradzić, chyba jeno to że u mnie w DPSIE też panuje taki zwyczaj. To znaczy że musisz się najpierw wpisać się do tzw. Książki meldunkowej... Tam musisz podać do którego pokoju się udajesz, podać też czas wizyty no i niestety tego czasu trzeba przestrzegać. Inaczej dzwonią z portierni do danego pokoju, że czas minął.
UsuńPozdrawiam Ciebie Staszku!
To pilne! Bartku, pieniądze, które otrzymujesz (renta, emerytura), jaka część pozostaje u Ciebie? czy też wszystko idzie na rachunek DPS-u? Pytam, bo muszę wiedzieć, gdyż jestem przed rozmową z Dyrektorka Ośrodka w Sośnicy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWięc w moim przypadku, kiedy ja jestem formalnie zameldowany przy ul. Zamenhofa to i wszystkie świadczenia rentowe biorę z zusu Poznań-Rataje. Co do Twego pytania to z renty odciągają mi 1/3 dochodów resztę wpłacają na tzw. mój depozyt, a tą końcówkę zostawiają mi abym miał na cotygodniowe zakupy. No i tak to pokrótce wygląda. A tak z czystej ciekawości czyżbyś wybierał się i chciał zamieszkać w DPSIE?
UsuńNie żartuj. Pytam, bo kolega o którym wspomniałem ze swojej emerytury nie otrzymuje nic, wszystko zabiera DPS. Chcę tam pojechać i porozmawiać z Dyrektorką Ośrodka. Dlatego pytałem Ciebie, bo chciałem wiedzieć, czy pensjonariuszowi należą sie jakieś pieniądze z jego emerytury. Dzięki za informację. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie wiem jakie w tamtym DPS-IE jest to rozwiązane ale generalnie jest tak że 30-40 procent dochodów zabiera DPS na opłaty, reszta należy do mieszkańca. Także jestem zdziwiony że w tamtym DPSIE tak jest
Usuń