środa, 6 maja 2026

Tlen bez udziału światła...

Pamiętam z wykładów w szkole a konkretnie z lekcji przyrody że aby mógł powstać tlen, musi zajść fotosynteza. Proces ten aby mógł się udać to jednym z kluczowych elementów jest potrzebna energia świetlna. Najczęściej słoneczna. Niekoniecznie tak musi być. Otóż na dnie np. Rowu Mariańskiego, w kompletnej ciemności tlenu nie powinno być już wcale. A jednak na głębokości 900 metrów naukowcy zmierzyli poziom tlenu... I przypomnę, w kompletnych ciemnościach, przecierali oczy ze zdumienia. Myśleli nawet, że czujniki zawiodły... Im głębiej się zanurzali tym poziom tlenu zamiast maleć, wzrastał. Okazało się że na dnie zadomowiły się kolonie stworzeń podobnych do guzków. Niewiarygodne jest to że te guzki mają zdolność generowania prądu... Jednak prąd o takim małym natężeniu jest za słaby aby móc rozczepić wodę  (H²O) na wodór i tlen. Aby taka reakcja mogła dojść do skutku potrzebna jest energia o większym natężeniu niż natężenie takie jak z na przykład baterii typu AA. Dlatego właśnie te guzki występują w koloniach, aby mogły wygenerować ilość napięcia elektrycznego potrzebnego do rozczepienia słonej wody na czynniki pierwsze, Wodór i właśnie Tlen.

                                               Picasso 

niedziela, 1 marca 2026

Czy Bałtyk kiedykolwiek pokrył się lodem...?

Obecnie zimą nie ma aż takich wielkich mrozów, aby morze było skute lodem. Jednak dawniej, tak w XV-XVI wieku mrozy były tak długie i siarczyste, że morze pokrywało się lodem. Nie corocznie, ale bywały takie zimy, kiedy to pokrywa lodowa była podobno taka gruba, że w najwęższym miejscu (cieśnina Fehmarn długości zaledwie około 19 km.) można było przesmyknąć saniami po lodzie do Szwecji. Tak mówią legendy, lecz  na ile to jest prawda? Tego nie wiem. Legendy wspominają też o karczmie wybudowanej w połowie drogi, między dzisiejszymi Niemcami a Szwecją. Karczmę taką stawiano w ten sposób, że na lodzie najpierw kładziono podwalinę z bardzo grubych dębowych bali i na niej dopiero podłogę i całą resztę. Fakty są takie, że kiedyś zimy to były zimy, nie to co teraz. Podobną zimę w Polsce mięliśmy w roku 1980/81. Wtedy to spotkały się nad Polską dwa fronty pogodowe: zimny wyż skandynawski z zimnym wyżem rosyjskim (syberyjskim). Zima była wtedy taka mroźna, że komunikacja zarówno miejska jak i międzymiastowa były kompletnie sparaliżowane. Tamtego roku nawet Zatoka Gdańska była do połowy skuta lodem. Więc tego typu zjawiska, jak zamarzanie morza, mogło mieć przy sprzyjających warunkach atmosferycznych miejsce.

                                               Picasso 

                           

piątek, 20 lutego 2026

Czy Antarktyda zawsze była skuta lodem...?

Obszar lądolodu, jakim pokryta jest dzisiaj Antarktyda nie zawsze był pokryty lodem. Najnowsze, a zarazem dokładniejsze badania naukowe dowiodły co innego. Otóż kiedyś po rozpadzie subkontynentu Gondwana, Antarktyda miała znacznie cieplejszy klimat niż teraz. Rosły na niej trawy, lasy namorzynowe i biegały zwierzęta... Niebywałe no nie, a jednak tak było. Wszystkie nowo powstałe kontynenty podryfowały na wszystkie strony świata. Tylko obszar tam gdzie dzisiaj jest Antarktyda, jako że był to sam środek Gondwany pozostał na swoim miejscu, czyli w strefie równikowej.  Musiało minąć dalsze kilka milionów lat zanim płyta tektoniczna na której leży Antarktyda  przesunęła się na obecne miejsce. Niestety ten stan jest przejściowy i za kilka milionów lat kontynenty znów zaczną się przemieszczać, dążąc do ponownego zbicia się w jeden subkontynent. Ten proces już się zaczyna, gdyż parę lat temu geolodzy odkryli, że w rejonie Kotliny Danakijskiej tworzy się... nowe dno oceaniczne. Dowodzi to niezbicie, że dryf kontynentów znów się rozpoczął. 

                                                Picasso  

piątek, 30 stycznia 2026

Ile tak naprawdę Ziemia ma Biegunów?

Na tak postawione pytanie prawdopodobnie każdy puknie się w czoło, co to za niedorzeczne pytanie? Przecież jak świat światem wiadomo, że są dwa: Północny i Południowy. Tak nam wbijali do głów rodzice i profesorowie w szkołach. Czyżby wszyscy się mylili...? No cóż w tym miejscu, muszę to sprostować i napisać, narażając się moim rodzicom i nauczycielom od geografii twierdząc, że się mylili. Otóż tych Biegunów tzw. magnetycznych jest dwanaście, przy czym tylko dwa są znane z niewyjaśnionych zjawisk, takich jak tajemnicze, nie do końca wyjaśnione  zniknięcia statków, jak i samolotów. Są to Atlantyk i Pacyfik a konkretnie obszar Atlantyku pomiędzy MIAMI, PUERTO RICO i BERMUDAMI, zwanym Trójkątem Bermudzkim. W nim właśnie dochodzi do niewyjaśnionych, jak do tej pory, dziwnych zjawisk takich jak: na przykład znikanie samolotów czy okrętów. Natomiast na PACYFIKU jest to obszar o nazwie MORZE ĐIABŁA bądź AZJATYCKIM TRÓJKĄTEM BERMUDZKIM, zwany również JAPOŃSKIM TRÓJKĄTEM SMOKA. Lecz takich miejsc jak te dwa przykładowe jest więcej, po prostu te które tu wymieniłem są najbardziej znane.

                                                   Picasso 



Już niedługo Boże Narodzenie!

Niedługo nadejdzie Boże Narodzenie. Jednak święta w tym klimacie, w którym my obchodzimy nie zawsze takie były. Święto, zwane w naszej kulturze Bożym Narodzeniem ma... pogańskie korzenie. Tak pogańskie, gdyż było to pogańskie święto Szczodre Gody obchodzone na przełomie około 21-22 Grudnia przez pogan. Święto to celebrowało pierwszy dzień astronomicznej zimy. Natomiast 24. XII jest to najkrótszy dzień w roku, natomiast w dniu 25 grudnia poganie czcili Święto Sol In Victo. Święto to celebrowane było ku czci niezwyciężonego Boga Słońca, zwanego: Mitrą. Gdyby nie fakt, że wcielony Bóg Chrześcijan, Jezus utożsamiany był ze "Światłem Świata całego", krócej mówiąc Słońca. Kościół chrześcijański postanowił, że zostawi datę 25 grudnia zmieni tylko imię z pogańskiego bóstwa Słońca na chrześcijańskiego syna wcielonego Boga. Poniekąd to właśnie dlatego dzień tak radosny obchodzi się w czasie, kiedy na dworze jest mróz i bardzo szybko robi się ciemno... Może to właśnie ten klimat sprawia, że święta te są takie magiczne i tajemnicze.

                                         Picasso 

 

Niesamowita gra świateł na Polskim niebie...

Już od kilku lat coś dziwnego dzieje się z klimatem Ziemi. Kilka lat temu Polskie wybrzeże nawiedziło całkowite zaćmienie Słońca. Zjawisko, które na naszej szerokości geograficznej raczej się nie zdarza. Powiecie bzdura, tak...? No może... A jak wytłumaczyć to, że pewnego lipcowego dnia w południe zrobiło się ciemno niczym oko wykol. Dwa, trzy lata później w tym samym rejonie pojawiła się pierwsza jak mniemam, do tej pory Zorza Polarna. Zjawisko to ubiegłej nocy pojawiło się znowu, i to gdzie? Wcale nie na wybrzeżu Bałtyku a nad Wielkopolską. Kulminacja tego świetlnego pokazu była między godziną dwudziestą drugą a dwudziestą czwartą nad Pozna-niem.

                                                       Picasso  


piątek, 12 grudnia 2025

Co sprawia, że parowozy mogą  skręcać...? 

                           Luźna definicja brania skrętów.

      Parowozy... Pewnie każdy z nas zadawał sobie kiedyś to pytanie... Skoro pojazdy te, koła miały na sztywno zespolone z osią, bez łożysk, no to jak mogły wchodzić w zakręty i nie wykoleić się...? A jednak mogły. Po krótce spróbuję to wyjaśnić. Otóż kiedy patrzymy na parowóz z boku, widzimy tylko koło toczne, cylindry parowe, koła napędowe (wiązane wiązarami) oraz koło wleczone. Które to koło nie we wszystkich parowozach są instalowane... Na przykładzie parowozu Ol-49

spróbuję to wyjaśnić. Kiedy wejdziemy pod parowóz, gdy ten stoi na kanale oczystkowym, ukaże się naszym oczom, oprócz różnych urządzeń parowych, mechanizm dzięki któremu, pojazd taki jak  parowóz może skręcać. Otóż oś toczna jest połączona z pierwszą osią wiązaną półwózkiem. Druga oś wiązana obraca się  "luźno" w ostoi i połączona jest za pomocą czopa do ostoi oraz do koła wiązarem z drugiej. Trzecia oś połączona jest półwózkiem z osią wleczoną. To nie wszystko, oprócz tego zestawy kołowe są o dwa milimetry węższe niż rozstaw torów. Kiedy przyjrzymy się przekrojowi kół to stwierdzimy, że koło ma kształt trapezu z obręczą u podstawy. Ponadto, tam gdzie tor biegnie po ostrym łuku (szczególnie na górskich odcinkach), stosuje się tzw. trzecią szynę. Montuje się ją do wewnętrznej szyny.

                                                  Picasso