Wreszcie cień nadziei...
No cóż, po dosłownie sześciu latach leżenia "plackiem" w łóżku, mój rehabilitant, po krótkiej rehabilitacji wstępnej postanowił że posadzi mnie. Zacząłem więc wspominać jak to kiedyś, po operacji usunięcia wodogłowia i wszczepieniu zastawki po trzech, czterech dniach zaczęli mnie uruchamiać. On tego wysłuchał i powiedział mi tak... Bartek, jeżeli ma się Tobie teraz udać, musisz grubą kreską oddzielić to co było kiedyś, od tego co jest teraz! Jeżeli twoje postępy w rehabilitacji będą takie jak w tej chwili to kto wie, może być że w grudniu będę próbował posadzić ciebie na wózek. Osobiście bardzo bym tego chciał, gdyż leżenia w łóżku mam już serdecznie dosyć!! Aczkolwiek zobaczymy jak to będzie.
Picasso
Witaj Bartku. Sam jestem ciekawy tej "odmiany," ponieważ pamiętam, jak przy pomocy Taty jechałeś na wózku do biurka i Twoja pracę przy komputerze. Te czasy minęły i szkoda, że tyle lat musiałeś być przykuty do łóżka. Serdecznie pozdrawiam. Daj odpis w sprawie, czy są jakieś postępy. Mam nadzieję, że tak.
OdpowiedzUsuńWitaj. Podejrzewam, że nie będzie dalszej informacji. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń