Po raz pierwszy od sześciu lat...
Kiedy w ubiegły poniedziałek przyszedł do mnie rehabilitant, przyniósł ze sobą "kształtkę". Kształtka ta miała pomóc w lepszym spionizowaniu... Niestety, ponieważ była za mała, toteż zaczęliśmy kombinować. Kombinowaliśmy, kombinowaliśmy i mój rehabilitant postanowił, że posadzi mnie na krześle... Jak postanowił tak zrobił. Krzesło postawił około 30⁰, od łóżka po skosie a mnie posadził na krawędzi łóżka... Poczekał aż mi nogi przestaną drgać po czym ukucną przede mną i metodą "na balans" przesadził mnie z łóżka na krzesło. Ten, mogę śmiało powiedzieć wyczyn, pokazał mi i nie tylko że jeszcze nic straconego. Jednak kiedy się już położyłem, to nie wiem czy na skutek zejścia Adrenaliny czy co ale prawa noga zaczęła mnie w kolanie tak boleć że dopiero po użyciu suchego lodu i maści ból nieco zelżał, w każdym razie nie był aż tak dokuczliwy.
Picasso
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz