Pierwsze zaduszki i imieniny bez Taty...
No cóż w zeszłym roku o tej porze nawet nie sądziłem, że będą to ostatnie Zaduszki i imieniny z Tatą. Już w zeszłym roku coś przeczuwałem, Tato z dnia na dzień był coraz słabszy. Żeby nie powiedzieć, że gasł w oczach... Kiedy w zeszłym roku zjawił się na moich imieninach wyglądał jak cień człowieka, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Pamiętam, że wtedy jeszcze się umówiłem na wspólną Wigilię u mnie w dpsie. Niestety na Wigilii u mnie się nie pojawił. Przyszedł dopiero w Nowy Rok, mówił, że we Wigilię bardzo źle się czuł. Mówił, że ciśnienie tętnicze miał tak wysokie, że pomimo wzięcia leków na nadciśnienie wciąż je miał. Oczywiście z miejsca wyzwałem Go na czym świat stoi(!) Miałem do Niego żal, za to, że nieregularnie brał leki, kiedy czuł że ciśnienie za nadto mu skacze. Gdybym wtedy wiedział, gdybym wiedział, a tak dwadzieścia jeden dni później dowiedziałem się że Tato dokonał żywota.
Picasso
To co kojarzy mi się , kiedy wspominam Twojego Tatę, że oboje Twoi rodzice jakby się umówili, tak jedno jak i drugie ukrywali swoje chorobowe przyczyny, skrycie chowając je w sercu. Nie wiem z czego to wynikało, podejrzewam, że nie chcieli niepokoić innych swoimi problemami, zresztą oboje byli bardzo skryci. Wiem, przykre to, ale cóż możemy poradzić, to taka kolej życia. Pozdrawiam Cię Bartku i życzę duchowego przygotowania do Bożego Narodzenia, bo Adwent już w najbliższą niedzielę.
OdpowiedzUsuń