niedziela, 4 października 2026

Już od najmłodszych lat miałem pod górkę...

Mam na imię Bartłomiej i miałem, mam i ciągle będę miał jak to się mówi "pod górkę". A wszystko to przez niekompetencje pewnej piguły oddziałowej, Kliniki Położniczej przy ulicy Polnej w Poznaniu. Piguła owa widząc, że mojej mamie odeszły wody, nawrzeszczała na nią, po czym dała jej  wiadro i szmat mówiąc "teraz sprzątaj to!!". Na efekty nie trzeba było długo czekać, gdyż na skutek niedotlenienia mózgu zachorowałem na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Sama ta choroba jest do wyleczenia, prawie bez jakichkolwiek powikłań... Pod warunkiem jednak, że jest w porę dobrze zdiagnozowana. No a w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku medycyna w Polsce była na bardzo niskim poziomie. Po prostu mylono objawy chorobowe. Nie było tylu aparatów diagnostycznych takich jak: TK, RM oraz innych wysoce wyspecjalizowanych aparatów do diagnostyki obrazowej. Aby się dostać na tego rodzaju badania, trzeba było mieć znajomości, albo po prostu "dawać w łapę". Na szczęście moi rodzice mieli  znajomego, który miał kolegę Docenta i on specjalizował się w neurologii. Ten Docent po zbadaniu mnie, postawił wreszcie poprawną diagnozę. Powiedział, że to wcale nie jest, jak mylnie twierdzono-Grypa, a zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Zaraz też przepisał nowe leki oraz rozpisał jak je dawkować. Po tej kuracji dopiero, lepiej się poczułem.

                                          Picasso 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz