piątek, 30 stycznia 2026

Niesamowita gra świateł na Polskim niebie...

Już od kilku lat coś dziwnego dzieje się z klimatem Ziemi. Kilka lat temu Polskie wybrzeże nawiedziło całkowite zaćmienie Słońca. Zjawisko, które na naszej szerokości geograficznej raczej się nie zdarza. Powiecie bzdura, tak...? No może... A jak wytłumaczyć to, że pewnego lipcowego dnia w południe zrobiło się ciemno niczym oko wykol. Dwa, trzy lata później w tym samym rejonie pojawiła się pierwsza jak mniemam, do tej pory Zorza Polarna. Zjawisko to ubiegłej nocy pojawiło się znowu, i to gdzie? Wcale nie na wybrzeżu Bałtyku a nad Wielkopolską. Kulminacja tego świetlnego pokazu była między godziną dwudziestą drugą a dwudziestą czwartą nad Pozna-niem.

                                                       Picasso  


piątek, 12 grudnia 2025

Co sprawia, że parowozy mogą  skręcać...? 

                           Luźna definicja brania skrętów.

      Parowozy... Pewnie każdy z nas zadawał sobie kiedyś to pytanie... Skoro pojazdy te, koła miały na sztywno zespolone z osią, bez łożysk, no to jak mogły wchodzić w zakręty i nie wykoleić się...? A jednak mogły. Po krótce spróbuję to wyjaśnić. Otóż kiedy patrzymy na parowóz z boku, widzimy tylko koło toczne, cylindry parowe, koła napędowe (wiązane wiązarami) oraz koło wleczone. Które to koło nie we wszystkich parowozach są instalowane... Na przykładzie parowozu Ol-49

spróbuję to wyjaśnić. Kiedy wejdziemy pod parowóz, gdy ten stoi na kanale oczystkowym, ukaże się naszym oczom, oprócz różnych urządzeń parowych, mechanizm dzięki któremu, pojazd taki jak  parowóz może skręcać. Otóż oś toczna jest połączona z pierwszą osią wiązaną półwózkiem. Druga oś wiązana obraca się  "luźno" w ostoi i połączona jest za pomocą czopa do ostoi oraz do koła wiązarem z drugiej. Trzecia oś połączona jest półwózkiem z osią wleczoną. To nie wszystko, oprócz tego zestawy kołowe są o dwa milimetry węższe niż rozstaw torów. Kiedy przyjrzymy się przekrojowi kół to stwierdzimy, że koło ma kształt trapezu z obręczą u podstawy. Ponadto, tam gdzie tor biegnie po ostrym łuku (szczególnie na górskich odcinkach), stosuje się tzw. trzecią szynę. Montuje się ją do wewnętrznej szyny.

                                                  Picasso 

środa, 5 listopada 2025

Pierwsze zaduszki i imieniny bez Taty...

No cóż w zeszłym roku o tej porze nawet nie sądziłem, że będą to ostatnie Zaduszki i imieniny z Tatą. Już w zeszłym roku coś przeczuwałem, Tato z dnia na dzień był coraz słabszy. Żeby nie powiedzieć, że gasł w oczach... Kiedy w zeszłym roku zjawił się na moich imieninach wyglądał jak cień człowieka, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Pamiętam, że wtedy jeszcze się umówiłem na wspólną Wigilię u mnie w dpsie. Niestety na Wigilii u mnie się nie pojawił. Przyszedł dopiero w Nowy Rok, mówił, że we Wigilię bardzo źle się czuł. Mówił, że ciśnienie tętnicze miał tak wysokie, że pomimo wzięcia leków na nadciśnienie wciąż je miał. Oczywiście z miejsca wyzwałem Go na czym świat stoi(!) Miałem do Niego żal, za to, że nieregularnie brał leki, kiedy czuł że ciśnienie za nadto mu skacze. Gdybym wtedy wiedział, gdybym wiedział, a tak dwadzieścia jeden dni później dowiedziałem się że Tato dokonał żywota.

                                            Picasso 

środa, 29 października 2025

 No i doczekałem się...

Nawet nie sądziłem, że mój mail do pani Psycholog coś da. No bo po tym jak zmieniałem pokoje jak rękawiczki zazwyczaj po pół roku mieszkania, to co się dziwić. Jak na razie nie musiałem interweniować, bo jeden ze współlokatorów naszego pokoju sam "podpisał" na siebie wyrok przeniesienia, kiedy zaczął dokuczać nawet kadrze opiekunów. No to teraz, tak myślałem, ponownie poczekam aż podpadnie opiekunom... Niestety ten gagatek był bardzo, bardzo szczwany i chytry... Kiedy opiekunowie przebierali Rysia, czy mnie to zachowanie tego typa zmieniało się o 180 stopni, był niczym do rany przyłóż. Grzeczny uczynny, jak nie on!! W zachowaniu przypominał doktora Jakylla i jego mroczną postać M.R Hayde. Także nie było sensu się skarżyć, bo tylko bym z siebie kretyna zrobił. Postanowiłem, że w inny sposób go załatwię... Ponieważ pani Psycholog dała mi swój adres e-mail, abym napisał  "List do św. Mikołaja". Więc kiedy on, pomimo moich ostrzeżeń, że dyrekcja DPS-u dowie się o tym co on wyprawia  "za zamkniętymi drzwiami pokoju", to będą musieli się do tego ustosunkować... W tajemnicy przed nim zrealizowałem swój niecny plan. No i wreszcie, kiedy go przeniesiono w pokoju wreszcie zagościł spokój i normalna atmosfera, a co najważniejsze nie ma śmierdzącego zaduchu tak jak przedtem.

                                              Picasso 


poniedziałek, 29 września 2025

Nie wiem, kto był gorszy...?
Kiedy Piotr zamieszkał razem z nami nie sądziłem, że jest gorszy niż poprzedni współlokator. Doprawdy sam już nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nim. A co się dziwić  "krzywa wiekowa"  wynosi tutaj  +60-70 lat i ja, choćbym na rzęsach stawał, nie pasuje do tego "towarzystwa“. Z jednym mieszkańcem, jak do tej pory byłem, jestem i jak sądzę będę w dobrej komitywie. Może to dlatego że, oboje  "nie właziliśmy sobie w drogę", kiedy mieszkaliśmy przez 1,5 roku razem na pokoju. On cały dzień pogrążony był w lekturze o tematyce historycznej, a ja w laptopie pisałem posty na bloga. I komu to przeszkadzało... No cóż ale, to co dobre i piękne musi się kiedyś skończyć. I tak było tym razem, mój dobry kolega Szczęsław trafił do upragnionej  "1", natomiast ja trafiłem do  "3". Kiedy los rzucił mnie do trzyosobowego pokoju, na początku było super do czasu, kiedy z nami nie zamieszkał najpierw taki jeden N. a po tym jak go przenieśli karnie na inny pokój, zamieszkał z nami Piotr. No i zaczęło się od nowa... Ech, czy już zawsze tak musi być...?

                                               Picasso 

wtorek, 29 lipca 2025

 Igrał, igrał i... z pokoju wyleciał...

 Facet, który przyszedł na miejsce Henia, ledwo przyszedł a już zaczął się panoszyć, dosłownie jak szara gęś. Wszystko mu przeszkadzało... Kiedy ja z Rysiem mieliśmy  robione toalety, ten demonstracyjnie wychodził z pokoju twierdząc, że przeszkadza mu smród. Dopóki jego chimery nie wychodziły poza cztery ściany naszego pokoju, siedziałem cicho. Lecz kiedy doszło do moich uszu, że on dokucza nawet kadrze opiekunów, postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Aż do czasu kiedy w pewną upalną noc zachciało mi się pić... Zadzwoniłem więc po opiekunkę z "nocki"  aby podała mi szklankę wody. Na nocnej zmianie była wtedy przesympatyczna opiekunka... Nalała wody i podała mi.  Kiedy jednak odkładała plastikową butelkę na stół, ta nagle się odkształciła... Wydając bardzo głośny dźwięk. Za dnia nic by się nie stało, lecz w nocy  "normalne" dźwięki urastają do rangi wystrzału. No i właśnie, kiedy butelka się odkształciła ten gościu aż podskoczył na łóżku. Nawrzeszczał na Bogu ducha winną opiekunkę, która zaczęła się tłumaczyć, że nie zamierzała nikogo obudzić, mówiła. Mimo wielokrotnych przeprosin z jej strony ten facet nie dał się przeprosić. Kiedy opiekunka wyszła już z pokoju, ukrywając łzy... Ten dopiero się rozsierdził, ciskał wyzwiskami to we mnie to w opiekunkę. Zachowywał się dosłownie jak niespełna rozumu... Mówił, że oboje pożałujemy tego. Nie minęły dosłownie dwie może trzy minuty, kiedy usłyszałem że ten wstaje... Po chwili poczułem silne szarpanie łóżka. Nic nie mówiłem, bo już słów na niego nie miałem. Rankiem kiedy opiekunka podawała mi śniadanie, przyszła oddziałowa i powiedziała, że ma się zgłosić do pani kierownik. Mogłem się tylko domyślać o co może chodzić. Moje domysły jednak były trafne, chodziło o naszego współlokatora. Okazało się że po przeczytaniu  "raportu", kierownik postanowił wezwać  "na dywanik" tego faceta i opiekunkę z dniówki aby mogła w razie czego poświadczyć, że to co on mówi mija się z prawdą. Gdybym mógł, sam bym poszedł na skargę.

                                               Picasso 

wtorek, 17 czerwca 2025

             Rocznica Czerwca'56 roku...

W tym roku minie kolejna, bo już 31 rocznica zrywu wolnościowego robotników poznańskich zakładów pracy. Strajki zaczęły się w poznańskich Zakładach Metalowych im. Hipolita Cegielskiego, dawniej J. Stalina. Z zakładowego wydziału W-9 wyszli na ulice Poznania robotnicy i kierując się w kierunku Śródmieścia nieśli ze sobą transparenty. Na nich wypisane były żądania i postulaty... Między innymi postulatami robotnicy żądali wolności słowa i chleba. Oczywiście ówczesne władze PRL-u siłą stłumiły te zamieszki i wypuściły przeciw ludności cywilnej czołgi z rozkazami użycia ostrej amunicji. Wojsko więc strzelało do wszystkich, nie oszczędzając nawet dzieci. Jedną z dziecięcych ofiar tych wypadków był 13-letni Romek Strzałkowski, który zginął w ataku na gmach Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Mickiewicza. Ulica jego imienia znajduje się na Jeżycach, nieopodal miejsca gdzie tragicznie zginął.

                                               Picasso