piątek, 12 grudnia 2025

Co sprawia, że parowozy mogą  skręcać...? 

                           Luźna definicja brania skrętów.

      Parowozy... Pewnie każdy z nas zadawał sobie kiedyś to pytanie... Skoro pojazdy te, koła miały na sztywno zespolone z osią, bez łożysk, no to jak mogły wchodzić w zakręty i nie wykoleić się...? A jednak mogły. Po krótce spróbuję to wyjaśnić. Otóż kiedy patrzymy na parowóz z boku, widzimy tylko koło toczne, cylindry parowe, koła napędowe (wiązane wiązarami) oraz koło wleczone. Które to koło nie we wszystkich parowozach są instalowane... Na przykładzie parowozu osobowego Ol-49 

spróbuję to wyjaśnić. Kiedy wejdziemy pod parowóz, gdy ten stoi na kanale oczystkowym, ukaże się naszym oczom, oprócz różnych urządzeń parowych, mechanizm dzięki któremu, pojazd taki jak  parowóz może skręcać. Otóż oś toczna jest połączona z pierwszą osią wiązaną półwózkiem. Druga oś wiązana obraca się  "luźno" w ostoi i połączona jest za pomocą czopa do ostoi oraz do koła z drugiej. Trzecia oś połączona jest półwózkiem z osią wleczoną. To nie wszystko, oprócz tego zestawy kołowe są o dwa milimetry węższe niż rozstaw torów. Kiedy przyjrzymy się przekrojowi kół to stwierdzimy, że koło ma kształt trapezu z obręczą u podstawy. Ponadto, tam gdzie tor biegnie po ostrym łuku (szczególnie na górskich odcinkach), stosuje się tzw. trzecią szynę. Montuje się ją do wewnętrznej szyny.

                                                  Picasso 

środa, 5 listopada 2025

Pierwsze zaduszki i imieniny bez Taty...

No cóż w zeszłym roku o tej porze nawet nie sądziłem, że będą to ostatnie Zaduszki i imieniny z Tatą. Już w zeszłym roku coś przeczuwałem, Tato z dnia na dzień był coraz słabszy. Żeby nie powiedzieć, że gasł w oczach... Kiedy w zeszłym roku zjawił się na moich imieninach wyglądał jak cień człowieka, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Pamiętam, że wtedy jeszcze się umówiłem na wspólną Wigilię u mnie w dpsie. Niestety na Wigilii u mnie się nie pojawił. Przyszedł dopiero w Nowy Rok, mówił, że we Wigilię bardzo źle się czuł. Mówił, że ciśnienie tętnicze miał tak wysokie, że pomimo wzięcia leków na nadciśnienie wciąż je miał. Oczywiście z miejsca wyzwałem Go na czym świat stoi(!) Miałem do Niego żal, za to, że nieregularnie brał leki, kiedy czuł że ciśnienie za nadto mu skacze. Gdybym wtedy wiedział, gdybym wiedział, a tak dwadzieścia jeden dni później dowiedziałem się że Tato dokonał żywota.

                                            Picasso 

środa, 29 października 2025

 No i doczekałem się...

Nawet nie sądziłem, że mój mail do pani Psycholog coś da. No bo po tym jak zmieniałem pokoje jak rękawiczki zazwyczaj po pół roku mieszkania, to co się dziwić. Jak na razie nie musiałem interweniować, bo jeden ze współlokatorów naszego pokoju sam "podpisał" na siebie wyrok przeniesienia, kiedy zaczął dokuczać nawet kadrze opiekunów. No to teraz, tak myślałem, ponownie poczekam aż podpadnie opiekunom... Niestety ten gagatek był bardzo, bardzo szczwany i chytry... Kiedy opiekunowie przebierali Rysia, czy mnie to zachowanie tego typa zmieniało się o 180 stopni, był niczym do rany przyłóż. Grzeczny uczynny, jak nie on!! W zachowaniu przypominał doktora Jakylla i jego mroczną postać M.R Hayde. Także nie było sensu się skarżyć, bo tylko bym z siebie kretyna zrobił. Postanowiłem, że w inny sposób go załatwię... Ponieważ pani Psycholog dała mi swój adres e-mail, abym napisał  "List do św. Mikołaja". Więc kiedy on, pomimo moich ostrzeżeń, że dyrekcja DPS-u dowie się o tym co on wyprawia  "za zamkniętymi drzwiami pokoju", to będą musieli się do tego ustosunkować... W tajemnicy przed nim zrealizowałem swój niecny plan. No i wreszcie, kiedy go przeniesiono w pokoju wreszcie zagościł spokój i normalna atmosfera, a co najważniejsze nie ma śmierdzącego zaduchu tak jak przedtem.

                                              Picasso 


poniedziałek, 29 września 2025

Nie wiem, kto był gorszy...?
Kiedy Piotr zamieszkał razem z nami nie sądziłem, że jest gorszy niż poprzedni współlokator. Doprawdy sam już nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nim. A co się dziwić  "krzywa wiekowa"  wynosi tutaj  +60-70 lat i ja, choćbym na rzęsach stawał, nie pasuje do tego "towarzystwa“. Z jednym mieszkańcem, jak do tej pory byłem, jestem i jak sądzę będę w dobrej komitywie. Może to dlatego że, oboje  "nie właziliśmy sobie w drogę", kiedy mieszkaliśmy przez 1,5 roku razem na pokoju. On cały dzień pogrążony był w lekturze o tematyce historycznej, a ja w laptopie pisałem posty na bloga. I komu to przeszkadzało... No cóż ale, to co dobre i piękne musi się kiedyś skończyć. I tak było tym razem, mój dobry kolega Szczęsław trafił do upragnionej  "1", natomiast ja trafiłem do  "3". Kiedy los rzucił mnie do trzyosobowego pokoju, na początku było super do czasu, kiedy z nami nie zamieszkał najpierw taki jeden N. a po tym jak go przenieśli karnie na inny pokój, zamieszkał z nami Piotr. No i zaczęło się od nowa... Ech, czy już zawsze tak musi być...?

                                               Picasso 

wtorek, 29 lipca 2025

 Igrał, igrał i... z pokoju wyleciał...

 Facet, który przyszedł na miejsce Henia, ledwo przyszedł a już zaczął się panoszyć, dosłownie jak szara gęś. Wszystko mu przeszkadzało... Kiedy ja z Rysiem mieliśmy  robione toalety, ten demonstracyjnie wychodził z pokoju twierdząc, że przeszkadza mu smród. Dopóki jego chimery nie wychodziły poza cztery ściany naszego pokoju, siedziałem cicho. Lecz kiedy doszło do moich uszu, że on dokucza nawet kadrze opiekunów, postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Aż do czasu kiedy w pewną upalną noc zachciało mi się pić... Zadzwoniłem więc po opiekunkę z "nocki"  aby podała mi szklankę wody. Na nocnej zmianie była wtedy przesympatyczna opiekunka... Nalała wody i podała mi.  Kiedy jednak odkładała plastikową butelkę na stół, ta nagle się odkształciła... Wydając bardzo głośny dźwięk. Za dnia nic by się nie stało, lecz w nocy  "normalne" dźwięki urastają do rangi wystrzału. No i właśnie, kiedy butelka się odkształciła ten gościu aż podskoczył na łóżku. Nawrzeszczał na Bogu ducha winną opiekunkę, która zaczęła się tłumaczyć, że nie zamierzała nikogo obudzić, mówiła. Mimo wielokrotnych przeprosin z jej strony ten facet nie dał się przeprosić. Kiedy opiekunka wyszła już z pokoju, ukrywając łzy... Ten dopiero się rozsierdził, ciskał wyzwiskami to we mnie to w opiekunkę. Zachowywał się dosłownie jak niespełna rozumu... Mówił, że oboje pożałujemy tego. Nie minęły dosłownie dwie może trzy minuty, kiedy usłyszałem że ten wstaje... Po chwili poczułem silne szarpanie łóżka. Nic nie mówiłem, bo już słów na niego nie miałem. Rankiem kiedy opiekunka podawała mi śniadanie, przyszła oddziałowa i powiedziała, że ma się zgłosić do pani kierownik. Mogłem się tylko domyślać o co może chodzić. Moje domysły jednak były trafne, chodziło o naszego współlokatora. Okazało się że po przeczytaniu  "raportu", kierownik postanowił wezwać  "na dywanik" tego faceta i opiekunkę z dniówki aby mogła w razie czego poświadczyć, że to co on mówi mija się z prawdą. Gdybym mógł, sam bym poszedł na skargę.

                                               Picasso 

wtorek, 17 czerwca 2025

             Rocznica Czerwca'56 roku...

W tym roku minie kolejna, bo już 31 rocznica zrywu wolnościowego robotników poznańskich zakładów pracy. Strajki zaczęły się w poznańskich Zakładach Metalowych im. Hipolita Cegielskiego, dawniej J. Stalina. Z zakładowego wydziału W-9 wyszli na ulice Poznania robotnicy i kierując się w kierunku Śródmieścia nieśli ze sobą transparenty. Na nich wypisane były żądania i postulaty... Między innymi postulatami robotnicy żądali wolności słowa i chleba. Oczywiście ówczesne władze PRL-u siłą stłumiły te zamieszki i wypuściły przeciw ludności cywilnej czołgi z rozkazami użycia ostrej amunicji. Wojsko więc strzelało do wszystkich, nie oszczędzając nawet dzieci. Jedną z dziecięcych ofiar tych wypadków był 13-letni Romek Strzałkowski, który zginął w ataku na gmach Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Mickiewicza. Ulica jego imienia znajduje się na Jeżycach, nieopodal miejsca gdzie tragicznie zginął.

                                               Picasso 

piątek, 13 czerwca 2025

A jednak cuda się zdarzają...
Minęło siedem długich lat, odkąd nie jeżdżę na wózku. Niektórzy mogą powiedzieć i tak trzymać!! Niestety przyczyną tego stanu nie była poprawa, a pogorszenie mojego stanu zdrowia. Ileż bym dał za to, aby móc ponownie usiąść za sterami wózka i poczuć wiatr smagający moją twarz. Lecz jak widać nie dane mi było, gdyż po pierwsze trafiłem do DPS-u na samym początku Pandemii Covida–19. Także ćwiczenia i wszelakiego rodzaju zajęcia były odwoływane. Dochodziło nawet do tego że cały dom był zamknięty z powodu pandemii. Lata mijały rok za rokiem i nic się nie działo. Aż któregoś dnia przyszedł do mnie mój Asystent ON i tajemniczo powiedział, że ma dla mnie dwie dobre informacje, jedna i druga dotyczyły mnie i były dla mnie niesamowitą niespodzianką. Otóż okazało się że nie tylko udało mu się umieścić mnie w programie, w którym jest rehabilitacja, ale także załatwić mi wózek o napędzie elektrycznym.
                                               Picasso 

poniedziałek, 26 maja 2025

Dziwne zjawiska w Darłowie...

Ostatnimi czasy na Bałtyku w rejonie Darłowa dochodziło i nadal dochodzi do niewytłumaczalnych zjawisk pogodowych. Zaczęło się od tsunami w XV w. znane pod nazwą ”Morskiego Niedźwiedzia“. Nie będę się tutaj rozpisywał nad tym Tsunami; zainteresowanych tym tematem odsyłam do mojego wcześniejszego postu. Wtedy straty były tak ogromne, że dopiero w latach 70-tych XX wieku zakończył się remont prawego i lewego nabrzeża kanału portowego. Od tamtego czasu minęło V wieków. Jest wiek XX w porcie piętrzy się XVII–wieczny most zwodzony który majestatycznie otwierał się na obie strony, aby wpuścić głębiej do portu okręty Marynarki Wojennej. Lata mijały i znowu się zaczęło. Najpierw Darłowo nawiedziło całkowite zaćmienie Słońca - bo jak można wyjaśnić to, że w południe zrobiło się ciemno jak w nocy. Natomiast trzy dni temu na Darłowskiej plaży pojawił się Ryś.

                                            Picasso                    

                                  

 

Niepotrzebne obawy...

Przeprowadzając się tu na nowy pokój, byłem pełen obaw. Jak to będzie(...?) myślałem. Okazało się, że przy bliższym poznaniu przynajmniej jeden z nich był okay i dało się z nim pogadać. No niestety, krótko po mojej przeprowadzce, Henia (bo o nim mowa) przenieśli na mój poprzedni pokój. Z pokoju tego musiałem się wyprowadzić ponieważ raz, że był w nim przeprowadzany remont a po drugie z racji tego, że cierpię na Epilepsję to nie mogę sam mieszkać w pokoju. Niedługo potem dołączył do nas Piotr. Przed dołączeniem do nas tego ostatniego chodziły pogłoski, że ma dołączyć do nas... leżaczek. Tak “pieszczotliwie“ nazywane są tutaj osoby nierokujące na poprawę. Straszne nie? Ale tak tu jest, jak masz niesprawne nogi a do tego jeszcze dodatkowo zaburzenia równowagi, to jesteś skazany na leżenie w łóżku. I mogę się założyć że to, prawdopodobnie się nie zmieni.

                                                             Picasso 

 

wtorek, 13 maja 2025


Czy Bałtyk kiedyś nawiedziło Tsunami...?

         Wydarzenie prawdziwe z roku 1497.

No cóż, pomimo że Polska leży na obszarze asejsmicznym, to jednak... W roku 1497 na Bałtyku doszło do Tsunami. Jednak to Tsunami było inne niż zazwyczaj. Zwykłe Tsunami powstaje na skutek ruchów tektonicznych Ziemi (trzęsień) bądź erupcji wulkanów. Rzadziej fale tego typu spowodowane są sztormami z burzami znacznie większymi niż zazwyczaj. Właśnie Tsunami tego ostatniego  typu uderzyło w Polskę. Grzmoty i błyskawice uderzały raz za razem... Hałas w tym miejscu był ogłuszający. Ten mega gigantyczny sztorm przyczynił się do powstania fali... Fali,  która przetoczywszy się przez morze, jak nieco większa fala sztormowa wciąż rosnąc i rosnąc uderzyła w Polskie wybrzeże na wysokości Darłowa, Kołobrzegu i Ustki jako Tsunami. Był wczesny ranek kiedy mieszkańców tych miejscowości obudził dziwny hałas przypominający ryk niedźwiedzia dochodzący z plaży. W porannych promieniach słonecznych dało się ponadto zaobserwować dwie rzeczy:  pierwsza rzecz to cofnięcie się wód morskich daleko, daleko w głąb morza a po drugie wielką falę, która szybko płynąc i warcząc niczym niedźwiedź, zbliżała się do plaży. Od tego charakterystycznego warczenia Tsunami to znane jest pod nazwą “Morski Niedźwiedź”.

                                          Picasso 

                                               

sobota, 19 kwietnia 2025

 Czas na zmiany... 

Przedwczoraj poszedł na swoje mój dobry znajomy, Szczęsław. A ja z racji tego, że nie mogę mieszkać sam będę przeniesiony dzisiaj. Z początku chodziły pogłoski, że trafię do pokoju dwuosobowego... Tak było mówione, niestety wczoraj się dowiedziałem że, jednak przydzielono mnie do trójki. Doprawdy, czy Pani Dyrektor nie widzi tego że ja źle się czuję w trójce. Zapytacie zapewne, czemu tak uważam? No cóż, mogę tylko odpowiedzieć że nie czuję się zbyt dobrze w gromadzie dwóch obcych facetów którzy interesują się wyłącznie piłką nożną. A mnie jak słyszę Piłka Nożna to mi się dosłownie nóż w kieszeni otwiera! No  cóż, czas pokaże jak to będzie...

                                             Picasso 

środa, 9 kwietnia 2025

Czy faktycznie zalazłem Im aż tak za skórę...?!

No cóż, mieszkam w tutejszym DPS–ie od ponad pięciu lat... Nagle ni stąd ni zowąd chcą mnie przenieść do macierzystej placówki przy ulicy Konarskiego. Pretekstem do tego miało być to że, tam mają lepsze zaplecze fizjoterapeutyczne. Lecz ja wiem swoje... Chcą się mnie stąd pozbyć, bo zdaniem co poniektórych, ponoć nie rokuje na jakąkolwiek poprawę. No okay, może i nie rokuję. Przecież to nie jest moja wina, że kiedy tu trafiłem, szalała w Polsce i nie tylko epidemia Covida–19. I w związku z tym wszystkie zajęcia rehabilitacyjne były odwołane. Mało tego, dochodziło do tego, że cały DPS był objęty kwarantanną... Może to uratowało mieszkańców przed tą zarazą. Niemniej jednak mogli mi to powiedzieć prosto w twarz, a nie wymyślać jakieś Bóg wie jakie historie.

                                                Picasso 

piątek, 14 marca 2025

Cześć Ich pamięci! 

No cóż sześć lat temu odeszła przedwcześnie moja Mama. Zmagała się z ciężką chorobą, jaką niewątpliwie jest Chłoniak. Ta podstępna choroba jest nie do wykrycia we wczesnym stadium, póki nie jest już za późno na jakikolwiek ratunek. Nasza lekarka rodzinna prosiła ją, aby zgłosiła się na badania do szpitala. Prośby te Mama puszczała "mimo uszu". A zegar tykał; aż w końcu któregoś dnia nie mogła zrobić ani jednego kroku. Jej stan na tyle się pogorszył, że trzeba było poszukać dla Niej Hospicjum. Także stan Jej zdrowia pogarszał się w zastraszającym tempie. Do domu oczywiście już nie wróciła. Zmarła w Hospicjum.  Natomiast dwudziestego stycznia 2025 roku odszedł od nas mój Tato... O Jego śmierci dowiedziałem się przypadkowo. Otóż mój brat który od dawna mieszka na obczyźnie zapytał mnie czy nie wiem co u Taty słychać? Twierdził że nie może się do niego dodzwonić już od pięciu tygodni. Kiedy ja to przeczytałem od razu postanowiłem działać... Ponieważ od kilku lat mieszkam w DPSIE mogłem tylko poprosić pracowników, którzy mieszkali, bądź przejeżdżali obok mojego dawnego domu, czy tam w ogóle wieczorem świeci się światło w oknach. Tak jak przypuszczałem, od dawna żadnego ruchu tam nie było. Wniosek tego był prostym: Tato od dawna nie żył. Długo oj długo zajęło mi pogodzenie się z tym że Tato nie żyje... Natomiast kiedy już było wiadome że faktycznie Tato zmarł to w tym dniu, nie wiem czy to z żalu czy co ale dostałem wymiotów, silnej gorączki i krótkotrwałej utraty przytomności.

                                              Picasso 

czwartek, 16 stycznia 2025

Kiedy tak naprawdę urodził się Jezus...?

Na tak postawione pytanie każdy puknie się w czoło. Co to za niedorzeczne pytanie? Czy ta osoba nie jest Chrześcijaninem, że zadaje takie pytania...? Przecież jak świat światem wiadomo że Jezus urodził się 25. XII w Betlejem.  Taką datę i miejsce poda każdy... Natomiast ja, być może zaskoczę wszystkich, tym co tu napiszę. Otóż tak naprawdę nie wiadomo kiedy urodził się Syn Boży... W żadnej Ewangelii nie ma nawet cienia wzmianki, kiedy to było. Datę tą wyznaczono ponieważ poganie świętowali wtedy pierwszy dzień Narodzenia swojego bóstwa, Mitry. Mitra był pogańskim bóstwem Słońca... Natomiast Jezus często utożsamiany był ze światłem świata całego. Więc kościół zgodził się na pewne ustępstwo. Ustępstwo to miało polegać na tym, że zostanie zachowana data święta jednak pod pewnym warunkiem. Warunek ten był bardzo prozaiczny. Chodziło bowiem o zamianę nazwy pogańskiego bóstwa Słońca Mitry na wcielonego Chrześcijańskiego boga Jezusa Chrystusa.

                                               Picasso