wtorek, 25 lutego 2020

Stary Rok odchodzi, Nowy przychodzi...          

Jeszcze nie tak dawno był Adwent a po nim Boże Narodzenie. Oba te okresy przeminęły niczym "z bicza strzelił".  Dziś o północy pośród zabawy, śpiewów i   huków petard pożegnamy stary i powitamy kolejny, 2020 rok. Ten czas jest czasem postanowień na następny rok... Dla ludzi jest to czas zabawy ale dla zwierząt domowych i dzikich niekoniecznie.  Jednak moja opiekunka twierdzi coś innego, twierdzi mianowicie że ma kota który lubi oglądać pokazy fajerwerków. I kiedy są pokazy siedzi na parapecie i z zachwytem je ogląda. Ja jednak sądzę, że patrząc na tą barwną eksplozje fajerwerków w duchu cały drży. 


Niemniej jednak życzę wszystkim tym którzy tu zaglądają:

                            DOSIEGO 2020 ROKU!!!

                                                     Picasso

          Pierniki Babci Ludwiki...

                                                  




Składniki:
2 kg mąki
1 kg cukru                                             Natron rozpuścić
0,5 kg tłuszczu                             w 1 szkl. mleka 
10 jajek
8 łyżeczek sody                                               
0,5 paczki kakao                               Białka ubić                                                                       na pianę.
0,5 słoika litrowego miodu           
Cynamon, goździki, cukier waniliowy, ziele angielskie, imbir

Połowę cukru stopić w aluminiowym garnku, wlewając 1 szklankę wody. Dodać tłuszcz, miód, zmielone korzenie. Przestudzić. Żółtka utrzeć z cukrem, wsypać mąkę, kakao, cukier waniliowy. Wlać natron i dodać karmel. Wyrobić kopystką. Na końcu dodać piane z białek wymieszać! Odstawić na 24h. Piec 9 min. w 250 stopniach Celsjusza. Tylko dolne grzanie, Uważać!
                                                                Picasso

poniedziałek, 24 lutego 2020


 Adwentowo-Świątecznie...
Co prawda mamy dopiero początek Adwentu, bo to dopiero dziesiąty Grudnia... Jednak czas tych trzech pełnych tygodni, zwanych Adwentem z pewnością będą pełne przygotowań do tych bodaj najpiękniejszych świąt w roku. Ale spróbujmy sobie odpowiedzieć na takie pytanie: dlaczego tak radosne święta obchodzone są akurat w grudniu...? Kiedy to na świecie jest zimno i ponuro... Skoro w żadnej z Ewangelii nie ma nawet cienia wzmianki o tym kiedy Chrystus się urodził. Otóż data ta związana jest z przesileniem zimowym i(...) pogańskimi wierzeniami; rzymskimi saturnaliami i perskiego święta urodzin boga Mitry. Perskie bóstwo, Mitra, było to bóstwo Słońca... Dzień 24 XII jest najkrótszym dniem w roku...  Natomiast dzień 25 XII jest już o tą jedną sekundę dłuższy. A więc po wprowadzeniu Chrześcijaństwa przez Cesarza rzymskiego Konstantyna I postanowiono połączyć oba te kulty w ten sposób że z Saturnaliów wzięto zwyczaj obdarowywania się prezentami oraz pochodów (dziś te pochody znane są prawdopodobnie jako pochody kolędników), a z kultu Mitry wzięto datę: 25.XII oraz zmieniono imię bóstwa Mitra na wcielonego boga Jezusa Chrystusa.

                                                        Picasso      

niedziela, 23 lutego 2020

Cierpienie w samotności... 


Każdy przez to musi przejść... Mowa w tym miejscu o śmierci najbliższej osoby. W moim przypadku była to śmierć mojej Mamy. Jestem osobą niepełnosprawną i byłem święcie przekonany, że Mama umarła bo za dużo zdrowia kosztowała Ją pielęgnacja mnie. To też, jednak prawda jest taka że miała niewykrytego w porę Chłoniaka. I tak przez pięć lat, nieświadoma o "tykającej bombie" chodziła i niewątpliwie cierpiała nie skarżąc się nikomu. Chłoniak ten w początkowym stadium jest nie do wykrycia toteż lekarze mimo badań, zauważyli go w ostatnim stadium, kiedy było już za późno.
                                              
             

Dzień jak co dzień, ale...

Jak zapewne wiecie z poprzednich moich postów mam dysfunkcje ruchową i jeżdżę na wózku... Wczorajszy dzień rozpoczął się typowo, herbata mycie wstawanie i ubieranie. Niby nic takiego, czynności takie jakie zwykle robi się rano. Jednak aby mnie posadzić na wózek trzeba użyć do tego podnośnika napędzanego lewarkiem samochodowym. Już rano coś tam w mechanizmie lewarka zgrzytało, zacinało się ale jakoś na wózek usiadłem. Po południu, kiedy mnie kładziono do łóżka, tak gdzieś około godziny szesnastej z minutami lewarek odmówił posłuszeństwa i zaciął się w połowie "swego biegu". Ja wisiałem nad wózkiem tak gdzieś centymetr nad nim a mechanizm ani drgnie. Trzeba było poluzować linę i ostrożnie spuścić mnie z powrotem na wózek. Potem wymontować uszkodzony lewarek i zamienić go na drugi, wciąż działający. Chociaż położenie mnie nieco się przeciągnęło w czasie, jednak byłem szczęśliwy że nocy nie przyjdzie mi spędzić na wózku.

                                                                                Picasso       
 

sobota, 22 lutego 2020

Mentalność leśnych zwierząt...

                                             

Często się słyszy, że wchodząc do lasu trzeba zachować ciszę. Poniekąd tak ale nie wiadomo, jak zachowa się zwierzę kiedy nagle wyjdzie z gęstych zarośli prosto na człowieka. Toteż aby uniknąć spotkania oko w oko ze zwierzyną leśną trzeba zachowywać się normalnie(...) co to znaczy normalnie? To znaczy rozmawiać nawet samym z sobą, jeśli się jest samemu, a jeśli w grupie wędruje się przez las to tym lepiej. Na przykład inaczej będzie zachowywać się sama niedźwiedzica a inaczej niedźwiedzica razem z młodymi. Sama raczej woli zejść człowiekowi z drogi, gdyż człowiek nie należy raczej do ich Menu. One wolą raczej owoce runa leśnego, ryby i miód. Jednak kiedy się napotka niedźwiedzicę razem z młodymi, trzeba się mieć na baczności... Gdyż w obronie młodych może straszyć stając na tylnych nogach i głośno rycząc. A jak to nie daje skutku w ostateczności może nawet pogonić intruza. A uwierzcie, że niedźwiedź tylko pozornie jest taki nieruchawy... Rozdrażniony umie dosyć szybko biegać! 

Natomiast z wilkami jest tak, że tylko jednostki chore na wściekliznę bądź stare. mogą zaatakować człowieka. A tak, ataki zdrowych wilków na ludzi na ogół można schować między bajki. Bo wilki boją się ludzi i wolą raczej zejść człowiekowi z drogi niż spotkać go na swojej drodze. Choć zdania na ten temat są podzielone.
                                                   


Picasso




                  Wycieczki po Tatrach...

                                        Wyprawa na Giewont.

                                                                    
Kiedy już wreszcie "dojrzałem" do tego aby wejść na górujący nad Zakopanem Giewont, bardzo się ucieszyłem. Góra ta, co prawda uważana jest przez niektórych, za górę Ceprów ale ja jako osoba niepełnosprawna wcale się tym nie przejmowałem. Już dawno chciałem się z nią zmierzyć... I wreszcie nadeszły te wakacje na które czekałem... W te wakacje Tata zadecydował że idziemy na Giewont. Na szczyt można dojść dwojako. Idąc szlakiem z Kuźnic przez Halę Kalatówki następnie Halę Kondratową, przełęcz Kondracką. Albo też przez Dolinę Strążyską(...) Jest też trzeci szlak mniej znany, prowadzący z Kasprowego Wierchu. Myśmy wybrali do wspinaczki trasę z doliny Strążyskiej. I tu (praktycznie na samym starcie) okazało się że ta wyprawa może wcale nie dojść do skutku. Na przeszkodzie bowiem stanął mały, acz rwący potoczek nad którym przerzucona była wąziutka, dosłownie dwucentymetrowej szerokości kładka z chyboczącą się barierką. No ale cóż, jak się powiedziało "A" trzeba powiedzieć "B"... Złapaliśmy się pod rękę i tak kroczek po kroczku, pomaleńku przeszliśmy na drugą stronę i ruszyliśmy w stronę Giewontu. Kiedy znaleźliśmy się pod szczytem była godzina osiemnasta, więc trochę z racji późnej pory a trochę z racji że na końcowym podejściu są łańcuchy postanowiliśmy, że damy sobie spokój. Z Giewontu schodziliśmy szlakiem do Kuźnic, przez przełęcz Kondracką, Halę Kondratową na której w schronisku zjedliśmy spóźnioną kolację i po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w stronę Kalatówek. Gdy weszliśmy na Halę Kalatówki ciemno już było "niczym oko wykol" i tylko, stojący obok drogi ponury  budynek schroniska straszył co poniektórych. Nieopodal też majaczyła stacja pośrednia na Myślenickich Turniach kolejki linowej Kuźnice-Kasprowy Wierch.

Kiedy wreszcie zeszliśmy do Kuźnic była godzina dwudziesta trzecia, ostatni autobus zwiał nam niemal z przed nosa... I co teraz...? Wiedzieliśmy doskonale że jeśli nie dotrzemy na kwaterę do godziny dwudziestej czwartej, zacznie nas szukać TOPR. Na szczęście dla nas przyjechała taksówka która przywiozła mieszkańca Kuźnic. I to nas poniekąd uratowało, bo na kwaterę zlądowaliśmy punkt dwudziesta trzecia trzydzieści. Już pierwsze zgłoszenie "poszło" do TOPR-u. Na szczęście TOPR ma taką regułę, że owszem za pierwszym razem przyjmują zgłoszenie ale czekają jeszcze pół godziny za nim, ruszą na akcję. I te trzydzieści minut sprawiły, że ratownicy mogli spać poniekąd spokojnie.



                                                           Picasso