sobota, 19 września 2020

Moje dni na Przybyszewskiego  policzone...

                                                             

Czekałem, czekałem i się doczekałem... Dokładnie za dziewięć dni przeprowadzam się na nowe lokum. Czy się boję(...?) Nie, bo każdy kto chociażby przez dwa lata był uwięziony w domu, bez możliwości wyjścia na powietrze i kontaktu z innymi ludźmi zrozumie mnie. Człowiek jest istotą stadną i przebywanie w odosobnieniu mu nie służy, a wręcz przeciwnie. W dodatku, kiedy jest zmuszony przez przypadek losowy do leżenia co weekend w łóżku to nic tylko... Skończyć ze sobą. I tylko ludzie którzy mają silną osobowość lub tacy, jak na przykład ja mają zapewnioną dożywotnią przyszłość nie poddadzą się. 

                                                      Picasso    

niedziela, 13 września 2020

               

 Mniszka-Brudnica, wakacje i grzyby.

Oprócz tego że wyjeżdżałem z Rodzicami w góry i nad morze, wyjeżdżałem też na biwaki. Najczęściej były to obszary Puszczy Zielonki, niedaleko Poznania. Jednak któregoś roku moi "Wujkowie" namówili nas na biwak w Puszczy Drawskiej, nieopodal Człopy. Na miejsce biwaku przyjechaliśmy wczesnym popołudniem... Po rozpakowaniu i rozbiciu namiotu, Rodzice poszli jeszcze na spacer a ja położyłem się spać. Następnego ranka dało się słyszeć ze wszystkich drzew miliony żuwaczek... Okazało się że ten las zaatakowany został przez Mniszkę-Brudnice, motyla którego larwy żerowały na drzewach, ogałacając je z liści i igliwia. A żeby tego było mało to co jakiś czas spadały na Ziemię larwie odchody... Fuj ohyda!! (...) siedzisz sobie przy porannej kawie czy herbacie, a tu Ci leci deszcz odchodów. Lecz coś za coś, tamtego roku w tamtych lasach był istny wysyp grzybów... No i któregoś ranka Tata wyszedł z namiotu niby za potrzebą i(...) przepadł jak kamień w wodę. Kiedy długo nie wracał wszyscy myśleli, że poszedł od razu na grzyby. Jednak kiedy do obiadu nie wrócił zaczęliśmy się poważnie niepokoić, co się z nim stało...? Kiedy wreszcie przyszedł późnym popołudniem, zmęczony, głodny i spragniony zjadł kolacje napił się i poszedł spać. Dopiero następnego dnia Tata opowiedział nam, jaka przygoda go spotkała... Otóż rzeczywiście, poprzedniego dnia wyszedł z namiotu za potrzebą i tu... grzybek tam grzybek... Nawet nie zauważył, jak zanadto oddalił się od obozowiska. Chcąc odnaleźć drogę powrotną zaszedł nawet na pobliskie bagna. Szczęśliwie wydostał się z nich i dopiero napotkani ludzie wskazali mu właściwą drogę... Po tych wskazówkach późno bo późno, szczęśliwie wrócił do obozu.

                                                    Picasso          

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Wakacyjny czas się kończy...

Co poniektórzy, tak jak ja, mają ten okres poza sobą. Mowa w tym miejscu o końcu letniej kanikuły i powrocie w ławy szkolne... Bardzo dobrze pamiętam te czasy, jakby to wczoraj było... Już od połowy sierpnia była lekka nerwówa, bo to podręczniki trzeba było zakupić, zeszyty oprawić. Takimi rzeczami zwykle zajmowali się rodzice a dzieciarnia w tym czasie korzystała z "ostatnich chwil wolności", aby pierwszego września udać się na uroczyste rozpoczęcie kolejnego roku szkolnego. Lecz wróćmy na chwile do początku którychś moich wakacji... Któregoś roku czerwiec był bardzo ciepły i wśród uczniów krążył jeden temat: kiedy w końcu te wakacje....? Kiedy w końcu ten ostatni, upragniony dzwonek wybrzmiał, lato okazało się zimne i deszczowe. Aby tego było mało, poranna audycja radiowa ciągle puszczała przebój tamtego sezonu letniego:
                     
Po wyemitowaniu po raz pierwszy tej piosenki niektórzy słuchacze mieli za złe, że piosenkarka wywróżyła tą piosenką taką złą pogodę na lato. Bo we wrześniu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wypogodziło się.  
                                                         Picasso     

środa, 26 sierpnia 2020

Blogger' owe niepotrzebne rewolucje...

Od jakiegoś czasu dochodzą do mnie niepokojące wieści, dotyczące nowego interfejsu bloggera. Jedni twierdzą że ten nowy interfejs jest po prostu do bani, ani nie można wkleić tam żadnego pliku ani nie ma na nim tych samych czcionek co na starszej wersji... Po prostu lipa! Jednak ja sądzę (mogę się mylić) że, firma zarządzająca bloggerem z biegiem czasu wszystko poprzenosi na nowszą wersje. Bo niepodobna aby tylu blogerów straciło nagle dorobek swej wieloletniej "twórczości". Ja zacząłem prowadzić swojego bloga dopiero w tym roku, ale mam kolegę, który bloga prowadzi od 2016 roku. Bardzo sie w to zaangażował i teraz co miałoby to wszystko przepaść?  Ale pożyjemy zobaczymy, póki co działają oba interfejsy. Na przykład ja, aż do wyjaśnienia tego zamieszania będę pisać na starym interfejsie i publikować już na nowym. 

                                                             Picasso

środa, 15 lipca 2020

Taki mały, a już taki bystry...

Było to kilkadziesiąt lat temu... Do kin weszła niedawno czwarta część Gwiezdnych Wojen, Nowa nadzieja. Ponieważ ja z moim młodszym bratem, Krzyśkiem (miał wtedy cztery może pięć lat) bardzo lubiliśmy ten film... Postanowiłem, że za zgodą rodziców, zabiorę go na ten film. Kino w którym grali ten film było dość daleko, bo na al. Marcinkowskiego a więc na Starym Mieście. My mieszkamy na Jeżycach, a więc do kina mieliśmy spory kawał drogi... Jednak chęć obejrzenia była od nas silniejsza, musieliśmy raz jeszcze go zobaczyć. Wszystko układało się bardzo dobrze, do momentu kiedy to po filmie musiałem udać się "za potrzebą"... Poprosiłem więc sprzątaczkę kina aby przez moment miała na niego oko. Bratu zaś powiedziałem aby był grzeczny i oglądał sobie plakaty. Jednak kiedy wróciłem, po sprzątaczce ani, (o zgrozo!) tym bardziej po bracie śladu nie było. Zacząłem więc szukać go... Gdybym wtedy wiedział, gdzie go "poniesie" to byłbym spokojny, a tak? Szukałem go, a w głowie układałem sobie wytłumaczenie na wypadek gdybym go nie znalazł. Robiło się coraz później... Zmęczony, zdenerwowany wróciłem do domu. Byłem przygotowany na słuszną bure. Zadzwoniłem do drzwi mieszkania, a nogi miałem jak z waty... Otworzył mi Tata(...) nareszcie wróciłeś, bo twojego braciszka nie wiadomo czemu Milicja przywiozła gdyż błąkał się po Starym Rynku, twierdząc że idzie do babci. Jak jedno się wyjaśniło to musiałem rodzicom wyjaśnić dlaczego po filmie się rozdzieliliśmy. Kiedy rodzice poznali przyczynę rozdzielenia, postanowili że odstąpią od kary. Ja jednak chciałem wiedzieć co działo się z moim bratem po filmie. Rodzice mi opowiedzieli co im policja przekazała... Brachol skorzystał z nieuwagi sprzątaczki i wyszedł z kina jakby nigdy nic i... Przez nikogo nie zatrzymywany zszedł ulicą Paderewskiego na Stary Rynek i tam został zatrzymany przez patrol Milicji. A na podstawowe pytania w takich razach, to wszystko wiedział... Natomiast na pytanie gdzie idzie, powiedział że do babci na ulicę Za Bramką. Milicja upewniła się, że faktycznie pod tym adresem mieszka nasza babcia, po czym na komendzie spisali raport i odwieźli go do domu. Jak ja to usłyszałem aż mnie ciarki przeszły i pomyślałem sobie tylko, dobrze że to się tylko tak skończyło.

                                                             Picasso

poniedziałek, 6 lipca 2020

Klątwa Zamku Królewskiego w Poznaniu...

Wychodząc ze Starego Rynku ulicą Zamkową, dojdziemy do muru, okalającego niegdyś potężny zamek z XIII wieku. W murze tym widoczne jest zamurowane wejście. Takich wejść, oprócz tego, jest jeszcze trzy. Prowadzą one do znajdujących się i rozchodzących pod całym starym miastem głębokich lochów. Lecz o tych lochach później... Zamek ten był własnością krótko, bo zaledwie rok panującego, króla Polski Przemysła II. Legenda związana z tym zamkiem mówi że król był wobec Ludgardy, jego trzeciej żony bardzo zaborczy i nieufny. Po kolejnej kłótni z królem Ludgarda zapowiedziała swojemu mężowi że, jeśli jej choćby ćwierć włosa z głowy spadnie to zamek popadnie w ruinę i nikt, nigdy nie odnajdzie rycin ani planów zamku... Natomiast król "straci swoją koronę". Babskie gadanie pomyślał król i postanowił ukarać królową. Jest wiele wersji, jak król "ukarał" Ludgardę. Jedna z nich opowiada, że na wracającą do zamku Ludgardę napadli wynajęci przez króla knechci... Zabili królową a jej ciało wrzucili do lochu. Inna wersja mówi, że Ludgarda została otruta podczas kąpieli. Jak było naprawdę(...) rożnie mówią. Prawda jest taka że król faktycznie stracił swoją koronę, kiedy zginą w zamachu w Rogoźnie. Natomiast po śmierci króla faktycznie zamek popadł w ruinę i nie wiadomo jak on wyglądał. Co prawda stoi na Górze Przemysła Zamek, ale jest to budynek kompletnie nie pasującym do otoczenia poznańskiej starówki. A więc poniekąd klątwa rzucona przez Ludgardę na ten zamek spełniła się.
                                                           
                    
                                                                  Picasso

poniedziałek, 29 czerwca 2020

                                 WAKACYJNIE!                                               

A więc mamy już od pięciu dni lato. Ta pora roku kojarzy się z wakacyjnymi wyjazdami w góry i nad morze... Niektórzy też preferują wyjazdy pod namiot lub na działkę. Ja miałem to szczęście, że pomimo mojego kalectwa Rodzice zabierali mnie we wszystkie te miejsca. We wszystkich tych miejscach było bardzo pięknie. Jednak wszystko co piękne i dobre szybko się kończy, tak było i tym razem... W końcu stan mojego zdrowia na tyle się pogorszył, że jeździliśmy już tylko na działkę... Działkę mamy nieopodal lasu, także jak tylko wjeżdżałem w granice lasu "uderzał" we mnie specyficzny zapach. Jest to zapach (jakby kto nie wiedział) mieszanką zapachu grzybów i butwiejących roślin.  Ten zapach był tym intensywniejszy, jeśli w nocy padał deszcz a za dnia świeciło słońce. 

                                                       Picasso