środa, 5 sierpnia 2026

Sahara, kraina tętniąca życiem?

Sahara, jak wiadomo nie od dzisiaj, to największa pustynia piaszczysta na Ziemi. Lecz nie zawsze tak było, jeszcze 50000-10000 mln. lat temu obszar dzisiejszej największej  "piaskownicy" na Ziemi był obszarem na którym, dosłownie kwitło życie. Pełno na nim było rzek, jezior oraz puszcz. Brzmi niewiary-godnie, co? A jednak tak było... Pozostałością po tamtej epoce jest choćby jezioro Wiktorii, które dzisiaj jest duże a w epoce, kiedy Sahara była sawanną rozmiarem dorównywało dzisiejszemu Morzu Kaspijskiemu. Z tamtego okresu pochodzi także najdłuższa rzeka Afryki, Nil, który większość swoich wód toczy właśnie przez tereny Sahary i który w tamtych czasach dorównywał dzisiejszej Amazonce. Zatem co się takiego stało, że tętniąca życiem kraina stała się pustynią? No cóż, przypomnę kiedy to było: między 50000 a 10000 mln. lat temu. W międzyczasie doszło do czterech tzw. przeosiowań się osi Ziemi. Właśnie z tego powodu obszar ten był raz pustynią żeby później stać się na nowo tętniącą życiem zieloną krainą. I my niestety żyjemy w erze, kiedy Sahara jest niestety pustynią, ale za te dalsze 5-10000 mln lat, klimat Ziemi znów się zmieni i na powrót Sahara znów będzie tętniącą życiem krainą.

                                               Picasso 

                                                

sobota, 18 lipca 2026

 Szerszeń? Kiedy go spotkasz nie zabijaj...!

Powszechnie utarło się, że szerszeń to nic dobrego. Dlaczego...? Bo jest duży...! no to co? Owszem jest największym przedstawicielem grupy  "osowatych". I ma najwięcej jadu od reszty. Nie mówiąc już o żądle, którego z racji tego, że jest gładkie, może użyć kilkadziesiąt razy w ciągu życia. Lecz pomimo tego całego arsenału jest... No właśnie(...) jedni mówią że jest naszym sprzymierzeńcem w walce z muchami, osami i komarami. Oraz wszystkim tym co zżera nam co roku plony rolne... No to co, że przeleci obok Was duży owad, głośno brzęcząc? Niesprowokowany nic Wam nie zrobi. A sprowokować go bardzo łatwo, wystarczy że będziesz się głośno zachowywać w ich obecność, machać gwałtownie rękoma lub ciężko oddychać. Wyśle on wtedy do gniazda "feromony alarmowe"... Wtedy nie jeden nie dwa ale cała chmara szerszeni leci na ratunek  "siostrze lub bratu" w Twoim kierunku z jednym zadaniem, aby Ciebie unieszkodliwić!!  

                                                   Picasso 

niedziela, 24 maja 2026

Kuriozalna decyzja FIA...

Od wielu lat jestem fanem wyścigów samochodowych z serii F1. I to nie ze względu na to, że brał w nich udział  "rodzynek" z Polski, ale po prostu lubię tę dyscyplinę sportu... Co dwa tygodnie, kiedy była transmisja Grand Prix to na dwie godziny, bo tyle trwała transmisja  "znikałem" z domu. Teraz, kiedy od kilku lat nie ma już tych transmisji w TV pozostaje mi szukać ich w Internecie. Przeglądając Internet natrafiłem na transmisję GP F1 San Marino na Włoskim torze F1, Imola. Po tym wyścigu FIA zadecydowała że wprowadzi zmiany w regulaminie wyścigów. Zmiany te dotyczyły tego że można uzupełniać podczas wyścigu paliwo, jednak do wyścigu trzeba stanąć na tych samych oponach na których zakończyło się kwalifikacje; bez względu na ich stan. Na efekty długo nie trzeba było czekać, bo następnym w kalendarzu było GP USA. W którym do  "Okrążenia formującego wprawdzie stawiło się czternastu zawodników. Jednak po okrążeniu formującym wyścig został zbojkotowany przez siedem Team-ów. Powodem tego kroku była poniekąd decyzja FIA z zeszłego Grand Prix.

                                             Picasso      

piątek, 22 maja 2026

 Wreszcie cień nadziei...

No cóż, po dosłownie sześciu latach leżenia  "plackiem" w łóżku, mój rehabilitant, po krótkiej rehabilitacji wstępnej postanowił że posadzi mnie. Zacząłem więc wspominać jak to kiedyś, po operacji usunięcia wodogłowia i wszczepieniu zastawki po trzech, czterech dniach zaczęli mnie uruchamiać. On tego wysłuchał i powiedział mi tak... Bartek, jeżeli ma się Tobie teraz udać, musisz grubą kreską oddzielić to co było kiedyś, od tego co jest teraz! Jeżeli twoje postępy w rehabilitacji będą takie jak w tej chwili to kto wie, może być że w grudniu będę próbował posadzić ciebie na wózek. Osobiście bardzo bym tego chciał, gdyż leżenia w łóżku mam już serdecznie dosyć!! Aczkolwiek zobaczymy jak to będzie.

                                       Picasso 

poniedziałek, 18 maja 2026

                 

Wiosenne zaćmienie "Robaczego Księżyca"...

W tym roku Wiosna przyjdzie do nas co prawda o zwykłej porze, ale... Tak zwane przedwiośnie uszykowało dla nas nie lada gratkę. Otóż w nocy będzie widoczne całkowite zaćmienie księżyca. Jednak tym razem poświata księżycowa będzie(...) można rzec inna. Otóż przesuwający się cień Ziemi po Księżycu sprawi, że nie będzie on barwy do jakiej normalnie przywykliśmy tylko... W apogeum  "spektaklu" barwy czerwonej. Ten niesamowity widok w przeszłości zwiastował wielkie nieszczęścia i katastrofy. Dzisiaj jednak, w erze, kiedy wszystko można racjonalnie wytłumaczyć, wiemy że takie zdarzenia niekiedy mogą i mają miejsce.

                                            Picasso 

niedziela, 17 maja 2026

Po raz pierwszy od sześciu lat...

Kiedy w ubiegły poniedziałek przyszedł do mnie rehabilitant, przyniósł ze sobą  "kształtkę". Kształtka ta miała pomóc w lepszym spionizowaniu... Niestety, ponieważ była za mała, toteż zaczęliśmy kombinować. Kombinowaliśmy, kombinowaliśmy i mój rehabilitant postanowił, że posadzi mnie na krześle... Jak postanowił tak zrobił. Krzesło postawił około 30⁰, od łóżka po skosie a mnie posadził na krawędzi łóżka... Poczekał aż mi nogi przestaną drgać po czym ukucną przede mną i metodą "na balans" przesadził mnie z łóżka na krzesło. Ten, mogę śmiało powiedzieć wyczyn, pokazał mi i nie tylko że jeszcze nic straconego. Jednak kiedy się już położyłem, to nie wiem czy na skutek zejścia Adrenaliny czy co ale prawa noga zaczęła mnie w kolanie tak boleć że dopiero po użyciu suchego lodu i maści ból nieco zelżał, w każdym razie nie był aż tak dokuczliwy.

                                                Picasso 

środa, 6 maja 2026

Tlen bez udziału światła...

Pamiętam z wykładów w szkole a konkretnie z lekcji przyrody że aby mógł powstać tlen, musi zajść fotosynteza. Proces ten aby mógł się udać to jednym z kluczowych elementów jest potrzebna energia świetlna. Najczęściej słoneczna. Niekoniecznie tak musi być. Otóż na dnie np. Rowu Mariańskiego, w kompletnej ciemności tlenu nie powinno być już wcale. A jednak na głębokości 900 metrów naukowcy zmierzyli poziom tlenu... I przypomnę, w kompletnych ciemnościach, przecierali oczy ze zdumienia. Myśleli nawet, że czujniki zawiodły... Im głębiej się zanurzali tym poziom tlenu zamiast maleć, wzrastał. Okazało się że na dnie zadomowiły się kolonie stworzeń podobnych do guzków. Niewiarygodne jest to że te guzki mają zdolność generowania prądu... Jednak prąd o takim małym natężeniu jest za słaby aby móc rozczepić wodę  (H²O) na wodór i tlen. Aby taka reakcja mogła dojść do skutku potrzebna jest energia o większym natężeniu niż natężenie takie jak z na przykład baterii typu AA. Dlatego właśnie te guzki występują w koloniach, aby mogły wygenerować ilość napięcia elektrycznego potrzebnego do rozczepienia słonej wody na czynniki pierwsze, Wodór i właśnie Tlen.

                                               Picasso 

niedziela, 1 marca 2026

Czy Bałtyk kiedykolwiek pokrył się lodem...?

Obecnie zimą nie ma aż takich wielkich mrozów, aby morze było skute lodem. Jednak dawniej, tak w XV-XVI wieku mrozy były tak długie i siarczyste, że morze pokrywało się lodem. Nie corocznie, ale bywały takie zimy, kiedy to pokrywa lodowa była podobno taka gruba, że w najwęższym miejscu (cieśnina Fehmarn długości zaledwie około 19 km.) można było przesmyknąć saniami po lodzie do Szwecji. Tak mówią legendy, lecz  na ile to jest prawda? Tego nie wiem. Legendy wspominają też o karczmie wybudowanej w połowie drogi, między dzisiejszymi Niemcami a Szwecją. Karczmę taką stawiano w ten sposób, że na lodzie najpierw kładziono podwalinę z bardzo grubych dębowych bali i na niej dopiero podłogę i całą resztę. Fakty są takie, że kiedyś zimy to były zimy, nie to co teraz. Podobną zimę w Polsce mięliśmy w roku 1980/81. Wtedy to spotkały się nad Polską dwa fronty pogodowe: zimny wyż skandynawski z zimnym wyżem rosyjskim (syberyjskim). Zima była wtedy taka mroźna, że komunikacja zarówno miejska jak i międzymiastowa były kompletnie sparaliżowane. Tamtego roku nawet Zatoka Gdańska była do połowy skuta lodem. Więc tego typu zjawiska, jak zamarzanie morza, mogło mieć przy sprzyjających warunkach atmosferycznych miejsce.

                                               Picasso 

                           

piątek, 20 lutego 2026

Czy Antarktyda zawsze była skuta lodem...?

Obszar lądolodu, jakim pokryta jest dzisiaj Antark-tyda nie zawsze był pokryty lodem. Najnowsze, a zarazem dokładniejsze badania naukowe dowiodły co innego. Otóż kiedyś po rozpadzie subkontynentu Gondwana, Antarktyda miała znacznie cieplejszy klimat niż teraz. Rosły na niej trawy, lasy namorzynowe i biegały zwierzęta... Niebywałe no nie, a jednak tak było. Wszystkie nowo powstałe kontynenty podryfowały na wszystkie strony świata. Tylko obszar tam gdzie dzisiaj jest Antarktyda, jako że był to sam środek Gondwany pozostał na swoim miejscu, czyli w strefie równikowej.  Musiało minąć dalsze kilka milionów lat zanim płyta tektoniczna na której leży Antarktyda  przesunęła się na obecne miejsce. Niestety ten stan jest przejściowy i za kilka milionów lat kontynenty znów zaczną się przemieszczać, dążąc do ponownego zbicia się w jeden subkontynent. Ten proces już się zaczyna, gdyż parę lat temu geolodzy odkryli, że w rejonie Kotliny Danakijskiej tworzy się... nowe dno oceaniczne. Dowodzi to niezbicie, że dryf kontynentów znów się rozpoczął. 

                                                Picasso  

piątek, 30 stycznia 2026

Ile tak naprawdę Ziemia ma Biegunów?

Na tak postawione pytanie prawdopodobnie każdy puknie się w czoło, co to za niedorzeczne pytanie? Przecież jak świat światem wiadomo, że są dwa: Północny i Południowy. Tak nam wbijali do głów rodzice i profesorowie w szkołach. Czyżby wszyscy się mylili...? No cóż w tym miejscu, muszę to sprostować i napisać, narażając się moim rodzicom i nauczycielom od geografii twierdząc, że się mylili. Otóż tych Biegunów tzw. magnetycznych jest dwanaście, przy czym tylko dwa są znane z niewyjaśnionych zjawisk, takich jak tajemnicze, nie do końca wyjaśnione  zniknięcia statków, jak i samolotów. Są to Atlantyk i Pacyfik a konkretnie obszar Atlantyku pomiędzy MIAMI, PUERTO RICO i BERMUDAMI, zwanym Trójkątem Bermudzkim. W nim właśnie dochodzi do niewyjaśnionych, jak do tej pory, dziwnych zjawisk takich jak: na przykład znikanie samolotów czy okrętów. Natomiast na PACYFIKU jest to obszar o nazwie MORZE ĐIABŁA bądź AZJATYCKIM TRÓJKĄTEM BERMUDZKIM, zwany również JAPOŃSKIM TRÓJKĄTEM SMOKA. Lecz takich miejsc jak te dwa przykładowe jest więcej, po prostu te które tu wymieniłem są najbardziej znane.

                                                   Picasso 



Już niedługo Boże Narodzenie!

Niedługo nadejdzie Boże Narodzenie. Jednak święta w tym klimacie, w którym my obchodzimy nie zawsze takie były. Święto, zwane w naszej kulturze Bożym Narodzeniem ma... pogańskie korzenie. Tak pogańskie, gdyż było to pogańskie święto Szczodre Gody obchodzone na przełomie około 21-22 Grudnia przez pogan. Święto to celebrowało pierwszy dzień astronomicznej zimy. Natomiast 24. XII jest to najkrótszy dzień w roku, natomiast w dniu 25 grudnia poganie czcili Święto Sol In Victo. Święto to celebrowane było ku czci niezwyciężonego Boga Słońca, zwanego: Mitrą. Gdyby nie fakt, że wcielony Bóg Chrześcijan, Jezus utożsamiany był ze "Światłem Świata całego", krócej mówiąc Słońca. Kościół chrześcijański postanowił, że zostawi datę 25 grudnia zmieni tylko imię z pogańskiego bóstwa Słońca na chrześcijańskiego syna wcielonego Boga. Poniekąd to właśnie dlatego dzień tak radosny obchodzi się w czasie, kiedy na dworze jest mróz i bardzo szybko robi się ciemno... Może to właśnie ten klimat sprawia, że święta te są takie magiczne i tajemnicze.

                                         Picasso 

 

Niesamowita gra świateł na Polskim niebie...

Już od kilku lat coś dziwnego dzieje się z klimatem Ziemi. Kilka lat temu Polskie wybrzeże nawiedziło całkowite zaćmienie Słońca. Zjawisko, które na naszej szerokości geograficznej raczej się nie zdarza. Powiecie bzdura, tak...? No może... A jak wytłumaczyć to, że pewnego lipcowego dnia w południe zrobiło się ciemno niczym oko wykol. Dwa, trzy lata później w tym samym rejonie pojawiła się pierwsza jak mniemam, do tej pory Zorza Polarna. Zjawisko to ubiegłej nocy pojawiło się znowu, i to gdzie? Wcale nie na wybrzeżu Bałtyku a nad Wielkopolską. Kulminacja tego świetlnego pokazu była między godziną dwudziestą drugą a dwudziestą czwartą nad Pozna-niem.

                                                       Picasso  


piątek, 12 grudnia 2025

Co sprawia, że parowozy mogą  skręcać...? 

                           Luźna definicja brania skrętów.

      Parowozy... Pewnie każdy z nas zadawał sobie kiedyś to pytanie... Skoro pojazdy te, koła miały na sztywno zespolone z osią, bez łożysk, no to jak mogły wchodzić w zakręty i nie wykoleić się...? A jednak mogły. Po krótce spróbuję to wyjaśnić. Otóż kiedy patrzymy na parowóz z boku, widzimy tylko koło toczne, cylindry parowe, koła napędowe (wiązane wiązarami) oraz koło wleczone. Które to koło nie we wszystkich parowozach są instalowane... Na przykładzie parowozu Ol-49

spróbuję to wyjaśnić. Kiedy wejdziemy pod parowóz, gdy ten stoi na kanale oczystkowym, ukaże się naszym oczom, oprócz różnych urządzeń parowych, mechanizm dzięki któremu, pojazd taki jak  parowóz może skręcać. Otóż oś toczna jest połączona z pierwszą osią wiązaną półwózkiem. Druga oś wiązana obraca się  "luźno" w ostoi i połączona jest za pomocą czopa do ostoi oraz do koła wiązarem z drugiej. Trzecia oś połączona jest półwózkiem z osią wleczoną. To nie wszystko, oprócz tego zestawy kołowe są o dwa milimetry węższe niż rozstaw torów. Kiedy przyjrzymy się przekrojowi kół to stwierdzimy, że koło ma kształt trapezu z obręczą u podstawy. Ponadto, tam gdzie tor biegnie po ostrym łuku (szczególnie na górskich odcinkach), stosuje się tzw. trzecią szynę. Montuje się ją do wewnętrznej szyny.

                                                  Picasso 

środa, 5 listopada 2025

Pierwsze zaduszki i imieniny bez Taty...

No cóż w zeszłym roku o tej porze nawet nie sądziłem, że będą to ostatnie Zaduszki i imieniny z Tatą. Już w zeszłym roku coś przeczuwałem, Tato z dnia na dzień był coraz słabszy. Żeby nie powiedzieć, że gasł w oczach... Kiedy w zeszłym roku zjawił się na moich imieninach wyglądał jak cień człowieka, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Pamiętam, że wtedy jeszcze się umówiłem na wspólną Wigilię u mnie w dpsie. Niestety na Wigilii u mnie się nie pojawił. Przyszedł dopiero w Nowy Rok, mówił, że we Wigilię bardzo źle się czuł. Mówił, że ciśnienie tętnicze miał tak wysokie, że pomimo wzięcia leków na nadciśnienie wciąż je miał. Oczywiście z miejsca wyzwałem Go na czym świat stoi(!) Miałem do Niego żal, za to, że nieregularnie brał leki, kiedy czuł że ciśnienie za nadto mu skacze. Gdybym wtedy wiedział, gdybym wiedział, a tak dwadzieścia jeden dni później dowiedziałem się że Tato dokonał żywota.

                                            Picasso 

środa, 29 października 2025

 No i doczekałem się...

Nawet nie sądziłem, że mój mail do pani Psycholog coś da. No bo po tym jak zmieniałem pokoje jak rękawiczki zazwyczaj po pół roku mieszkania, to co się dziwić. Jak na razie nie musiałem interweniować, bo jeden ze współlokatorów naszego pokoju sam "podpisał" na siebie wyrok przeniesienia, kiedy zaczął dokuczać nawet kadrze opiekunów. No to teraz, tak myślałem, ponownie poczekam aż podpadnie opiekunom... Niestety ten gagatek był bardzo, bardzo szczwany i chytry... Kiedy opiekunowie przebierali Rysia, czy mnie to zachowanie tego typa zmieniało się o 180 stopni, był niczym do rany przyłóż. Grzeczny uczynny, jak nie on!! W zachowaniu przypominał doktora Jakylla i jego mroczną postać M.R Hayde. Także nie było sensu się skarżyć, bo tylko bym z siebie kretyna zrobił. Postanowiłem, że w inny sposób go załatwię... Ponieważ pani Psycholog dała mi swój adres e-mail, abym napisał  "List do św. Mikołaja". Więc kiedy on, pomimo moich ostrzeżeń, że dyrekcja DPS-u dowie się o tym co on wyprawia  "za zamkniętymi drzwiami pokoju", to będą musieli się do tego ustosunkować... W tajemnicy przed nim zrealizowałem swój niecny plan. No i wreszcie, kiedy go przeniesiono w pokoju wreszcie zagościł spokój i normalna atmosfera, a co najważniejsze nie ma śmierdzącego zaduchu tak jak przedtem.

                                              Picasso 


poniedziałek, 29 września 2025

Nie wiem, kto był gorszy...?
Kiedy Piotr zamieszkał razem z nami nie sądziłem, że jest gorszy niż poprzedni współlokator. Doprawdy sam już nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nim. A co się dziwić  "krzywa wiekowa"  wynosi tutaj  +60-70 lat i ja, choćbym na rzęsach stawał, nie pasuje do tego "towarzystwa“. Z jednym mieszkańcem, jak do tej pory byłem, jestem i jak sądzę będę w dobrej komitywie. Może to dlatego że, oboje  "nie właziliśmy sobie w drogę", kiedy mieszkaliśmy przez 1,5 roku razem na pokoju. On cały dzień pogrążony był w lekturze o tematyce historycznej, a ja w laptopie pisałem posty na bloga. I komu to przeszkadzało... No cóż ale, to co dobre i piękne musi się kiedyś skończyć. I tak było tym razem, mój dobry kolega Szczęsław trafił do upragnionej  "1", natomiast ja trafiłem do  "3". Kiedy los rzucił mnie do trzyosobowego pokoju, na początku było super do czasu, kiedy z nami nie zamieszkał najpierw taki jeden N. a po tym jak go przenieśli karnie na inny pokój, zamieszkał z nami Piotr. No i zaczęło się od nowa... Ech, czy już zawsze tak musi być...?

                                               Picasso 

wtorek, 29 lipca 2025

 Igrał, igrał i... z pokoju wyleciał...

 Facet, który przyszedł na miejsce Henia, ledwo przyszedł a już zaczął się panoszyć, dosłownie jak szara gęś. Wszystko mu przeszkadzało... Kiedy ja z Rysiem mieliśmy  robione toalety, ten demonstracyjnie wychodził z pokoju twierdząc, że przeszkadza mu smród. Dopóki jego chimery nie wychodziły poza cztery ściany naszego pokoju, siedziałem cicho. Lecz kiedy doszło do moich uszu, że on dokucza nawet kadrze opiekunów, postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Aż do czasu kiedy w pewną upalną noc zachciało mi się pić... Zadzwoniłem więc po opiekunkę z "nocki"  aby podała mi szklankę wody. Na nocnej zmianie była wtedy przesympatyczna opiekunka... Nalała wody i podała mi.  Kiedy jednak odkładała plastikową butelkę na stół, ta nagle się odkształciła... Wydając bardzo głośny dźwięk. Za dnia nic by się nie stało, lecz w nocy  "normalne" dźwięki urastają do rangi wystrzału. No i właśnie, kiedy butelka się odkształciła ten gościu aż podskoczył na łóżku. Nawrzeszczał na Bogu ducha winną opiekunkę, która zaczęła się tłumaczyć, że nie zamierzała nikogo obudzić, mówiła. Mimo wielokrotnych przeprosin z jej strony ten facet nie dał się przeprosić. Kiedy opiekunka wyszła już z pokoju, ukrywając łzy... Ten dopiero się rozsierdził, ciskał wyzwiskami to we mnie to w opiekunkę. Zachowywał się dosłownie jak niespełna rozumu... Mówił, że oboje pożałujemy tego. Nie minęły dosłownie dwie może trzy minuty, kiedy usłyszałem że ten wstaje... Po chwili poczułem silne szarpanie łóżka. Nic nie mówiłem, bo już słów na niego nie miałem. Rankiem kiedy opiekunka podawała mi śniadanie, przyszła oddziałowa i powiedziała, że ma się zgłosić do pani kierownik. Mogłem się tylko domyślać o co może chodzić. Moje domysły jednak były trafne, chodziło o naszego współlokatora. Okazało się że po przeczytaniu  "raportu", kierownik postanowił wezwać  "na dywanik" tego faceta i opiekunkę z dniówki aby mogła w razie czego poświadczyć, że to co on mówi mija się z prawdą. Gdybym mógł, sam bym poszedł na skargę.

                                               Picasso 

wtorek, 17 czerwca 2025

             Rocznica Czerwca'56 roku...

W tym roku minie kolejna, bo już 31 rocznica zrywu wolnościowego robotników poznańskich zakładów pracy. Strajki zaczęły się w poznańskich Zakładach Metalowych im. Hipolita Cegielskiego, dawniej J. Stalina. Z zakładowego wydziału W-9 wyszli na ulice Poznania robotnicy i kierując się w kierunku Śródmieścia nieśli ze sobą transparenty. Na nich wypisane były żądania i postulaty... Między innymi postulatami robotnicy żądali wolności słowa i chleba. Oczywiście ówczesne władze PRL-u siłą stłumiły te zamieszki i wypuściły przeciw ludności cywilnej czołgi z rozkazami użycia ostrej amunicji. Wojsko więc strzelało do wszystkich, nie oszczędzając nawet dzieci. Jedną z dziecięcych ofiar tych wypadków był 13-letni Romek Strzałkowski, który zginął w ataku na gmach Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Mickiewicza. Ulica jego imienia znajduje się na Jeżycach, nieopodal miejsca gdzie tragicznie zginął.

                                               Picasso 

piątek, 13 czerwca 2025

A jednak cuda się zdarzają...
Minęło siedem długich lat, odkąd nie jeżdżę na wózku. Niektórzy mogą powiedzieć i tak trzymać!! Niestety przyczyną tego stanu nie była poprawa, a pogorszenie mojego stanu zdrowia. Ileż bym dał za to, aby móc ponownie usiąść za sterami wózka i poczuć wiatr smagający moją twarz. Lecz jak widać nie dane mi było, gdyż po pierwsze trafiłem do DPS-u na samym początku Pandemii Covida–19. Także ćwiczenia i wszelakiego rodzaju zajęcia były odwoływane. Dochodziło nawet do tego że cały dom był zamknięty z powodu pandemii. Lata mijały rok za rokiem i nic się nie działo. Aż któregoś dnia przyszedł do mnie mój Asystent ON i tajemniczo powiedział, że ma dla mnie dwie dobre informacje, jedna i druga dotyczyły mnie i były dla mnie niesamowitą niespodzianką. Otóż okazało się że nie tylko udało mu się umieścić mnie w programie, w którym jest rehabilitacja, ale także załatwić mi wózek o napędzie elektrycznym.
                                               Picasso 

poniedziałek, 26 maja 2025

Dziwne zjawiska w Darłowie...

Ostatnimi czasy na Bałtyku w rejonie Darłowa dochodziło i nadal dochodzi do niewytłumaczalnych zjawisk pogodowych. Zaczęło się od tsunami w XV w. znane pod nazwą ”Morskiego Niedźwiedzia“. Nie będę się tutaj rozpisywał nad tym Tsunami; zainteresowanych tym tematem odsyłam do mojego wcześniejszego postu. Wtedy straty były tak ogromne, że dopiero w latach 70-tych XX wieku zakończył się remont prawego i lewego nabrzeża kanału portowego. Od tamtego czasu minęło V wieków. Jest wiek XX w porcie piętrzy się XVII–wieczny most zwodzony który majestatycznie otwierał się na obie strony, aby wpuścić głębiej do portu okręty Marynarki Wojennej. Lata mijały i znowu się zaczęło. Najpierw Darłowo nawiedziło całkowite zaćmienie Słońca - bo jak można wyjaśnić to, że w południe zrobiło się ciemno jak w nocy. Natomiast trzy dni temu na Darłowskiej plaży pojawił się Ryś.

                                            Picasso